STREFA WIEDZY: blog
W naszych tekstach dzielimy się doświadczeniami jakie zdobyliśmy przy wielu projektach brandingowych z bardzo różnych branż. Warto przeczytać - każdy może w nich znaleźć coś dla siebie.
Jak przejść przez trudne momenty w procesie brandingowym?
Proces brandingowy to w dużym stopniu projekt zarządzania ryzykiem. Dlaczego? Z uwagi na swoje znaczenie dla firmy wiąże się z ryzykiem konfliktu interesariuszy, ryzykiem błędnej diagnozy problemu, ryzykiem bezpiecznej nijakości, ryzykiem wdrożenia, które pożera budżet, i ryzykiem brandbooka, który wygląda pięknie, ale nikt z niego nie korzysta. Najlepsze marki budują proces, który na każdym etapie procesu brandingowego minimalizuje te ryzyka. W tym artykule prezentujemy siedem krytycznych momentów, które najczęściej wywracają branding oraz mechanizmy, które pozwalają utrzymać decyzje, tempo i spójność.
„Chcemy tylko nowe logo”
Dobre zdefiniowanie rzeczywistego problemu i celu projektu to połowa sukcesu. Firmy często traktują zmianę logotypu jako cel sam w sobie. Przychodzą do agencji z prośbą: chcemy nowe logo … ale zmiana samego logotypu bez dogłębnej analizy strategicznej jest działaniem po omacku. Projekt nowego logotypu lub tzw. lifting czyli częściowa zmiana powinien być elementem procesu brandingowego powstającym w następstwie prac strategicznych, a nie środkiem samym w sobie. Gdy proces pomija diagnozę i uzgodnienie celu, rośnie ryzyko gwałtownej reakcji rynku i wycofania zmiany.
Nasze rozwiązanie, które pomaga minimalizować ryzyka:
- Poświęć czas na warsztat inicjacyjny z wybraną agencją – omów dokładnie proces pracy i swoje oczekiwania. Przedyskutuj problem jaki w widzisz w firmie i skonsultuj ze strategiem po stronie agencji/firmy consultingowej.
- Poproś agencję/firmę brandingową o prezentację procesu krok po kroku na wcześniej realizowanych przykładach – dzięki temu zobaczysz w jaki sposób proces analizy, wniosków strategicznych i kreacji wiąże się ze sobą oraz poznasz od kuchni warsztat pracy agencji.
Konflikt interesariuszy i rozmyta odpowiedzialność
Często branding jest ofiarą przeciągania liny pomiędzy kilkoma ośrodkami decyzyjnymi wewnątrz firmy. Gdy nie ma jednego właściciela decyzji, projekt zamienia się w niekończące się rundy feedbacku, poprawek, a na końcu staje się wypadkową konsensusu.
W praktyce ten problem rzadko wynika ze „złej woli”. Częściej z faktu, że rebranding dotyka ambicji wielu działów naraz: zarząd chce bezpieczeństwa i spójności, marketing szuka wyróżnienia, sprzedaż potrzebuje dla siebie odpowiednich narzędzi. Jeśli nie ustalicie, kto i kiedy podejmuje decyzje oraz jakie są kryteria oceny, projekt naturalnie skręca w stronę kompromisu — czyli rozwiązania „akceptowalnego dla wszystkich”, ale nierzadko nijakiego i nieskutecznego. A gdy harmonogram nie jest święty, branding przegrywa z bieżącymi priorytetami i zaczyna się ciągłe odkładanie kluczowych decyzji.
Nasze rozwiązanie, które pomaga minimalizować ryzyka:
- Ogranicz liczbę decydentów do koniecznego minimum.
- Wprowadź zasadę uczestniczenia Decydentów w całym procesie w kluczowych momentach – dzięki temu będą mieli pełną kontrolę nad wnioskami.
- Decyzje podejmujcie przez “ślepe głosowanie” – dzięki temu każdy wyraża własną opinię. Dobry projekt zawsze uzyska zdecydowaną większość.
- Zatwierdź realny, pisemny harmonogram, który będzie dotrzymywany zarówno przez Twój zespół wewnątrz firmy jak i agencji. Nie pozwól na przeciąganie – im dłużej trwa proces brandingowy tym większe zagrożenie rozmycia.
Bazowanie na przekonaniach zamiast faktów: „wydaje mi się…”
„Podoba mi się / nie podoba mi się” to naturalne – ale w brandingu jest niebezpieczne, bo przenosi ciężar decyzji z finalnego odbiorcy i konsumenta na subiektywną ocenę, intuicję i preferencje Decydenta. To moment, w którym branding zmienia się w konkurs preferencji: „wydaje mi się, że klienci wolą…”, „w naszej branży to nie przejdzie”, „to jest za odważne”. Problem polega na tym, że takie tezy często brzmią logicznie, ale nie są weryfikowalne — a przez to blokują decyzje i spychają projekt w stronę zachowawczą. Co gorsza, w dużych organizacjach głos najbardziej pewny siebie potrafi „wygrać” z głosem najbardziej kompetentnym. Dlatego dojrzały proces brandingowy wprowadza prostą zasadę: jeśli coś budzi spór — sprawdzamy to na rynku, choćby na małej, reprezentatywnej próbie.
Nasze rozwiązanie, które pomaga minimalizować ryzyka:
1. Badaj czyli zapytaj rynek o odbiór Twojego konceptu.
Rozwój technologii, internetu, sztucznej inteligencji sprawia, że badania są coraz bardziej dostępne, ich wiarygodność i jakość jest coraz większa, a ich cena znacząco spada. Kluczowe jest jednak zaangażowanie Twoich Klientów jako wydających opinię.
Własne, tanie badanie możesz zrobić w 1–2 dni, korzystając z Google Forms (Google Ankiety), bez angażowania zewnętrznej agencji. Ankieta pozwala wstawiać obrazy (np. warianty logo/KV), dzielić formularz na sekcje i porównywać kilka kierunków w tych samych pytaniach. Link do ankiety można wysłać do realnych klientów. Wyniki w Forms dostajesz od razu w postaci wykresów. Taki prosty test nie zastąpi dużego badania, ale bardzo skutecznie redukuje ryzyko decyzji opartych na intuicji i wewnętrznych opiniach.
2. Unikaj badań “korytarzowych” tzn. polegania na opinii wyłącznie Pracowników. Warto jednak usłyszeć ich zdanie, gdyż zespół ma istotną znajomość rynku.
Strach przed wyrazistością
Część firm obawia się wyrazistości, bo wyrazistość oznacza, że część odbiorców komunikacji może mieć wątpliwości przy zakupie marki. Wyrazistość polaryzuje… Efekt? Subtelna zmiana, mdły branding nikomu nie zostaje w głowie. Dlatego warto sięgać po kody marki – wyróżnialne elementy które marka ma szansę zawłaszczyć – może to wyrażać się w kolorze, kształcie, charakterystycznej ikonie czy typografii. Ryzyko decyzji wyrazistego kierunku może częściowo zdjąć dobrze dopracowany proces badawczy czy marka ma wygrywać „bezpiecznym zaufaniem”, czy „wyraźną różnicą”. Dane pomagają, ale finalnie to świadomy wybór firmy. Warto pamiętać, że brak wyrazistości też jest decyzją — tylko zwykle nieuświadomioną. Marka, która „pasuje do wszystkich”, często w praktyce nie pasuje mocno do nikogo, a jej komunikacja staje się łatwo podmienialna z konkurencją. W efekcie firma przepala budżety mediowe, bo musi kupować uwagę, zamiast ją budować konsekwencją i rozpoznawalnością. Wyrazistość nie oznacza kontrowersji; oznacza posiadanie kilku charakterystycznych elementów, które powtarzane konsekwentnie zaczynają działać jak skrót myślowy w głowie klienta.
Nasze rozwiązanie, które pomaga minimalizować ryzyka:
- Wyróżnienie od konkurencji to kluczowy sens brandingu – konieczne jest jednak zbudowanie takich sygnałów marki, które silnie odróżnią ją od konkurentów.
- Buduj wyraziste sygnały marki (nazywane w nomenklaturze międzynarodowej brand distinctive assets). Sygnały marki to m.in. elementy które stanowią jej wyróżniki – kolory, kształt opakowania, styl zdjęć, zapach, dźwięk. O sygnałach przeczytasz więcej w naszym kolejnym artykule.
„na billboardzie super, w apce dramat”
To jeden z najbardziej zdradliwych momentów procesu: na prezentacji koncepcji wszystko wygląda idealnie. Klient mówi: „Tak — o to chodziło”, bo widzi piękny key visual, świetny layout i dopracowaną narrację. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy branding schodzi ze slajdów do codzienności: do ikony aplikacji, szablonów ofert, miniaturek w social mediach czy panelu użytkownika. Nagle okazuje się, że elementy, które „niosły” koncepcję w dużych formatach, w małej skali tracą czytelność, system typografii nie wytrzymuje długich treści, a znak w wersji mobilnej przestaje być rozpoznawalny.
Nasze rozwiązanie, które pomaga minimalizować ryzyka:
- Buduj systemu krok po kroku: stwórz założenia i kody marki (kolorystyka, typografia, styl zdjęć, ikonografia, zasady kompozycji), a potem testuj je na zestawie krytycznych nośników — kilku najczęściej używanych oraz kilku najbardziej problematycznych.
- Gdy system „przechodzi” przez te trudne punkty (wąskie formaty, małe rozmiary, różne proporcje i języki), można mówić o brandingu, który da się wdrożyć bez lawiny wyjątków i obejść.
Przełożenie brandbooka na rzeczywistość: tu często ginie spójność
Wdrożenie jest osobnym zadaniem i de facto tak samo ważnym jak kreacja. Agencja dobrze wykonała swoją pracę – powstał ciekawy koncept, dobre wzory i przewodnik po marce ale co z tego? Dostawcy czy zespół w firmie nie potrafią przełożyć zasad na praktykę, a marka zaczyna się „rozjeżdżać” po kilku miesiącach, ponieważ problemem jest brak umiejętności zachowania spójności.
Nasze rozwiązanie, które pomaga minimalizować ryzyka:
Na samym początku implementacji nowego brandingu warto poświęcić czas na szkolenie zespołu klienta, obsługujące markę agencje reklamowe czy grafików, drukarnie oraz innych dostawców. Ogranicza to ryzyko błędnych zastosowań i realnego niewłaściwego „utrwalenia” systemu.
- Zakontraktuj szkolenie dla swojego zespołu – w ramach procesu brandingowego poproś o organizację warsztatu i szkolenia przez agencję brandingową. Twórcy konceptu powinni dokładnie, na przykładach pokazać Twojemu zespołowi jak projektować layouty i nowe projekty w oparciu o stworzony brandguide.
- Pracuj z agencją brandingową jako doradcami przez min 3-6 miesięcy po launchu marki – raz na 2-3 tygodnie zakontraktuj pracę seniora w agencji brandingowej, po to aby weryfikował pod kątem spójności wykonane nowe projekty przez współpracujące z Toba firmy i agencje.
Niedoszacowane koszty i zasoby: wdrożenie przerasta firmę
Zdarza się, że proces brandingowy jest zatrzymany w trakcie realizacji z uwagi na poziom kosztów wdrożenia. Czasami wykonana została praca, której owocem jest świetny projekt, ale specyfika branży i mnogość materiałów sprawia, że koszt ich wymiany przerasta możliwości firmy lub jest biznesowo nieakceptowalny. Aby uniknąć tego ryzyka warto dokładnie zaplanować proces i zasoby przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac.
Nasze rozwiązanie, które pomaga minimalizować ryzyka:
1. Określ budżet wdrożenia wraz z implementacją przed rozpoczęciem prac – jeśli koszt jest zbyt duży nie rozpoczynaj procesu brandingowego.
Przed rozpoczęciem prac warto zrobić inwentaryzację nośników oraz zaplanować rollout etapami: must-change (największa ekspozycja/impact) vs can-wait. Rzeczy te warto zrobić w początkowej fazie projektu – pozwoli to oszczędzić rozczarowań.
2. Poświęć czas na konsultację zakresu zmian w poszczególnymi działami HR, IT, Produkcją i Sprzedażą, Administracji – efektem powinna być lista nośników / materiałów , które muszą ulec zmianie lub zostać zaprojektowane od nowa. Wyceń nie tylko koszty projektowania ale i produkcji.
Im lepiej zaprojektowany i poprowadzony proces brandingowy, tym mniej ryzyk po drodze — i tym większa szansa, że efekt będzie działał w realnym biznesie, a nie tylko w postaci prezentacji. Oczywiście potencjalnych punktów zapalnych jest więcej niż te opisane powyżej, ale to właśnie z nimi spotykamy się najczęściej: w projektach, w których decyzje muszą przejść przez wiele poziomów decyzyjnych, ograniczeń i realnych zastosowań marki. Dobrą wiadomością jest to, że większość tych problemów da się przewidzieć i „odbezpieczyć” wcześniej. Branding nie wymaga magii. Wymaga procesu, który trzyma tempo, odpowiedzialność i spójność — nawet wtedy, gdy robi się trudno.
*ASCIK – matryca odpowiedzialności projektowej: (A)ccountable – kto odpowiada za projekt / kto jest liderem; (S)upport – kto wspiera projekt/ grupa projektowa; (C)onsult: z kim warto skonsultować projekt lub jego fazy; (I)nform: kogo warto poinformowac o projekcie; O(K) – kto akceptuje i podejmuje finalną decyzję
masz wizję, którą chcesz zrealizować?
Skontaktuj się z nami, a my pomożemy Ci zbudować markę, która zdobędzie rynek.